czwartek, 28 lipca 2016

Franciszek - Lider radykalny.

Kilka chwil temu Franciszek, papież, biskup Rzymu, zakonnik i lider Kościoła Katolickiego dotarł do Częstochowy. Można powiedzieć, że Franciszek zarządza największym zespołem na świecie (ok. 1,5 mld katolików). Oczywiście ma managerów ok. 450 tys kapłanów, którzy mu pomagają. Nie skończył żadnego MBA (Master of Business Administration), licznych szkoleń, certyfikatów. Nie szukał stronników, nie budował siatki znajomych przed konklawe. Pracował w pocie czoła dla kościoła Argentyńskiego i poświęcał mnóstwo czasu dla najuboższych (a ci przecież nie mają głosu na konklawe).


Cytowany wiele razy przez mnie C. Covey powiedział kiedyś, że „Przywództwo rodzi się w sercu a nie w głowie” . Myślę, że na tym przykładzie widać to fantastycznie. Mamy do czynienia być może z nową wizją przywódzwa i metod formacji liderów:

• Nie studia z zarządzania tylko ciche miesięczne rekolekcje, liczne praktyki i praca dla ludzi
• Odwaga wprowadzania zmian: dzwoni z własnego telefonu do sklepikarza w Argentynie, wsiada po konklawe do autobusu a nie limuzyny, preferuje prostotę.
• Papież mówi, że „prawdziwą władza jest służba”

Świat potrzebuje konfrontacji z innym sposobem przywództwa. Być może potrzebujemy zmiany naszego stylu zarządzania. Może potrzebujemy wyzwania, które zmieni nasze wyobrażenie o przywództwie w XXI w. Może potrzebujemy Franciszka… Wizja Kościoła według Papieża jest prosta:

• Letni chrześcijanie powinni wychodzić poza swoją strefę komfortu i żyć Ewangelią
• Kościół powinien być „ubogi i dla ubogich”
• Wezwał biskupów, kapłanów aby miłowali prostotę, ubóstwo i surowość życia.

Lider pociąga za sobą zespół. Motywuje, fascynuje, nagradza pokazuje. Jest przykładem. Często dziś brakuje tego w profesjonalnym zarządzaniu. Mowa nie idzie w parze z czynami. W przywództwie Franciszka jest zupełnie inaczej. Franciszek zawsze robi sam, to, do czego nawołuje czy zachęca innych. Jest absolutnym wzorem do naśladowania. Kiedy w życie ludzi wkraczają awanse na prestiżowe stanowiska, ludzie zaczynają się zmieniać. Zmieniają swój sposób bycia, mowy, zachowanie. Sam tego doświadczałem.
Franciszek, po wyborze został tym, kim był do tej pory – kard Bergoglio, który został wezwany do tego aby służyć jako papież. Sam, dobrowolnie zrezygnował z wielu przywilejów i oznak władzy papieskiej (apartamentu, limuzyny, pięknych czerwonych trzewików, mucetu i innych wykwintnych strojów papieskich, nawet zachował swój stary wysłużony krzyż). Pozostał Jorge Mario Bergoglio. Ludzie chcą go naśladować! Jeden z arcybiskupów mieszkających w Watykanie, oddał swoje mieszkanie na rok rodzinie z Syrii, a sam przeprowadził się do skromnej kawalerki.

Wiele osób, w tym wielu katolików zarzuca Franciszkowi brak radykalizmu w swoich słowach i działaniach. Nie ma nic błędnego! Patrząc na życie kardynała Jorge widać radykalizm na każdym kroku. W słowach, gestach, życiu. Radykalizm Ewangeliczny, prosty i bardzo konkretny. Kościół XXI takiego właśnie radykalizmu potrzebuje.

Przywództwo jest służbą. Nie da się jego nauczyć. To dar.
Bez głębokiego wnikania w siebie, poznania swoich słabości – nie ma prawdziwego przywództwa. 
Bez wyjścia poza siebie, by służyć innym – nie ma prawdziwego przywództwa.
Bez codziennej chwili refleksji – nie ma prawdziwego przywództwa.
Bez szacunku do tradycji, ale życia chwila obecną - nie ma prawdziwego przywództwa.

Pisząc tekst korzystałem z ksiązek Chrisa Lowneya, m.in Heroiczny Przywódca, Franciszek Lider, oraz tekstów Franciszka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza